Anonim

MY I SAMOCHÓD

WYPRAWA

MARZEC - DO POLAKA

Zeszłoroczne lądowanie „trzydziestej pierwszej” Nivy na biegunie północnym zainspirowało VAZ.

Teraz szczyty Ziemi dotykają śnieżno-bagiennego pojazdu „March” firmy BRONTO, spółki zależnej AvtoVAZ.

Sergey MISHIN. Zdjęcie autora

Zabawną rzeczą jest powrót z szalejącej wiosny do zimy z „plus dwadzieścia” na „minus trzydzieści”. Ale pojazd „Bagno” na śniegu i mokradłach (patrz ЗР, 1998, nr 3) nie jest przerażający. Podczas wysyłania na słup wlano do niego tylko oleje syntetyczne, zainstalowano podgrzewacz i elektryczne ogrzewanie siedzenia.

Na lotnisku Kurumoch w pobliżu Samary „Marsz” z kierowcą Olegiem Fiedorowem, jego nawigatorem, dyrektorem BRONTO Jurija Zujewa i innymi członkami wyprawy załadowano na samolot transportowy An-12, a resztę na samolot pasażerski An-24. Noc lotu - a my z kwitnącego regionu Wołgi wylądowaliśmy w Khatanga - sześćset kilometrów na północ od koła podbiegunowego!

Następnego ranka rozpoczęły się przygotowania do dalszego awansu na północ. Od Khatanga do bieguna około dwóch tysięcy kilometrów. Musieliśmy polecieć samolotem do lodowej bazy o tropikalnej nazwie „Borneo”, zaś (dryfować kry) znajdował się 114 kilometrów od Bieguna Północnego, a następnie lecieć helikopterem.

W połowie drogi - wyspa Sredniy na archipelagu Severnaya Zemlya - samolot ląduje w celu tankowania.

… Krążyły plotki, że ciężki An-12 był ostatnim, który wylądował na lodzie dziesięć lat temu. Ale piloci potarli go o lód tak dokładnie, jak na zwykłym lotnisku. Bazę lodową przywitał olśniewający śnieg, obóz pomarańczowych namiotów i mały samolot lądujący obok niej - para helikopterów Mi-8 i co więcej narty An-2. A co najważniejsze - nisko wiszące słońce. Nadszedł już polarny dzień!

Kilka osób „wącha” pas startowy łańcuchem - sprawdzają, czy nie ma pęknięć. To prawda, że ​​badacze polarni wyjaśnili, że grubość lodu wynosi około 9 metrów, a pod nim „tylko” cztery kilometry wody. Lód pokryty jest małą warstwą firn - to coś w rodzaju ściśniętego śniegu, podobnego do polistyrenu. Firn opiera się mężczyźnie, a jednocześnie trzeszczy pod jego stopami w szczególnie delikatny sposób.

Wypuszczony z łona An-12 „March” harmonijnie wpasowuje się w krajobraz, ale ciemnoniebieski kolor, który wydaje się czarny na śniegu, zdradza kosmitę. Gdyby było pomarańczowe, jak „gramofony” i namioty, kompletnie by pasowało do miejscowego. Ale zachowuje się na lodzie jak w domu - nie obchodzi go śnieg i całun lodu.

Tymczasem wyjaśniamy nasze plany. Ze względów bezpieczeństwa samolot może znajdować się na lodzie przez nie więcej niż sześć godzin. Więc rzuć do słupa i wracaj do podstawy czasu na krawędzi. Marsh nie nadąża za postępem - będzie stanowić część ścieżki do celu na zewnętrznym zawieszeniu śmigłowca Mi-8. Wróci również do bazy.

… Pół godziny po odejściu „marca” z bazy, my i my i Mi-8 docieramy do cennego punktu w około pięćdziesiąt minut. Siedzimy na pewnego rodzaju płaskowyżu. Chłód psa i bryza przenikają… Garść ekscentryków i helikopter w mrożonej białej ciszy. Panie, jesteśmy na biegunie północnym! Na południe z obu stron!